ankieta

Czy podoba Ci się nasza strona?

Pokaż wyniki
newsletterstatystyki
  • Odwiedziło nas: 257923 osób
  • Do końca roku: 76 dni
  • Do wakacji: 253 dni
kalendarz

Wtorek, 2018-10-16

Imieniny:

Ambrozego, Florentyny
kalendarz koniec
Logo BIP

WYWIAD Z KS. PRAŁATEM EUGENIUSZEM OLECHEM

Jesteś tu: » Strona główna - Aktualności szkolne » WYWIAD Z KS. PRAŁATEM EUGENIUSZEM OLECHEM

WYWIAD Z KS. PRAŁATEM EUGENIUSZEM OLECHEM

WYWIAD Z KS. PRAŁATEM EUGENIUSZEM OLECHEM

przygotowany i przeprowadzony przez dziewczęta z klasy VI Szkoły Podstawowej

im. św. Kingi w Łukowej

Dz.: Dziękujemy Księdzu Prałatowi za zgodę na rozmowę z nami. Zostanie ona

        zamieszczona na stronie internetowej naszej szkoły.

     

         Na początku proszę nam powiedzieć o swoich korzeniach – skąd Ks. Prałat pochodzi?

 

Ks. P. : Dla lepszego zrozumienia odpowiedzi na pytania związane z moja drogą do kapłaństwa  i moim kapłaństwem trzeba się cofnąć w czasie ponad 50 lat, a więc w czasy, kiedy nie było  domach prądu, telewizji, radia.

                  Życiu na wiosce towarzyszyły trzy drogi: do kościoła, do szkoły i do ciężkiej pracy  polu (nie było maszyn, które     ulżyłyby w pracy). Nic dziwnego, że człowiek od małego marzył, by przez naukę zdobyć jakiś zawód, który w przyszłości zapewni lżejszy kawałek chleba.

             Nauki  pilnowało się bardzo sumiennie, widząc w niej całą szansę lepszego życia. Lata szkolne wspominam mile, choć towarzyszyła im bieda. Wspominam wielu nauczycieli, tak ze szkoły podstawowej, jak i z Liceum Ogólnokształcącego w Ropczycach, którzy  czuli dpowiedzialność nie tylko za przekazywanie wiedzy, ale (w trudnych czasach komunistycznych) za    prawdziwy    patriotyzm i zasady życia oparte na nie na ideologii komunis – tycznej, ale na zasadach nauki Kościoła (mieliśmy wielu pobożnych nauczycieli i wychowawców).

       Te uwagi są potrzebne na wstępie, by lepiej zrozumieć drogę do kapłaństwa, która wtedy nie zapowiadała się różowo, tym bardziej przy ówczesnych prześladowaniach Kościoła (usunięto krzyże z sal lekcyjnych, wyrzucono religię ze szkoły, aresztowano wielu kapłanów jako wrogów ojczyzny). Wszystko to temu, kto decydował się zostać kapłanem, nie wróżyło niczego dobrego.

A mimo to do kapłaństwa szło wielu… . Bo powołanie daje Bóg.

      Moje rodzinne strony to Brzeziny k. Dębicy – miejscowość o charakterze rolniczym, licząca 4 tyś. mieszkańców, historycznie jedna z najstarszych miejscowości w okolicy. Świadectwem tego jest  stary kościół paraf. p.w.św. Mikołaja w kategorii zabytków klasy „0”.

W moim domu rodzinnym atmosfera religijności nie była okazjonalną czy od święta, ale atmosferą codziennego dnia, wspólnej modlitwy rodziców wraz z dwiema siostrami i bratem.

Do kościoła i szkoły, odległych przeszło 4 km, szło się najczęściej po błocie, a w zimie po głębokim śniegu, ale do wyjątków należało, by nie być w kościele czy w szkole.

     

Dz.:  Jak Ksiądz rozpoznał swoje powołanie?

 

Ks.P.: Wiemy, że są zawody, które można zmienić z różnych powodów i uwarunkowań. Ale są i takie, których już nigdy zmienić się nie da. I do nich na pewno należy kapłaństwo  czy życie zakonne, ponieważ na starcie takiego życia zawsze staje Bóg. To ON daje łaskę powołania i to On wybiera (czasem ktoś ją wyprasza przez modlitwę) – do człowieka należy odpowiedź: „tak” lub „nie”. Pomocą w odpowiedzi staje się dom rodzinny i parafia ze swoim kościołem i jego kapłanami.

To dom rodzinny przez swoją atmosferę modlitwy, praktyk religijnych, życia duchem Ewangelii daje odpowiednią glebę, by powołanie mogło się rozwijać. A Kościół rozbudowuje fundamenty wiary przez katechezę i sakramenty święte.

 Te trzy ważne elementy zharmonizowały się na drodze mojego kapłańskiego powołania.

 

Dz. : Czy zawsze Ksiądz wiedział, że chce zostać duchownym? Może miał Ksiądz jakieś inne marzenia i plany? Takie chłopięce plany?     

 

Ks.P. : Jeżeli powołanie do kapłaństwa traktuje się poważnie, to pierwsze pytanie, które człowiek sobie  stawia, brzmi, czy Bóg mnie naprawdę powołuje i czy temu powołaniu w przyszłości podołam.

           Stąd nie zabrakło  pytajników zwłaszcza w latach licealnych, kiedy szkoła sugerowała różne kierunki  studiów, a towarzystwo rówieśników podsuwało, która z dziewcząt byłaby dobrą żoną…

      Ale, jeżeli Bóg daje łaskę powołania, to nie odmawia i łaski odpowiedzi: „Chcę być księdzem”- – wszystko inne jest już wtedy bez znaczenia. To ważna chwila, bo człowiek przestaje się szamotać sam z sobą i wie, co robić, by dojść do celu.

 

Dz. : Jaki wpływ na wybór kapłaństwa miała rodzina, w której Ksiądz się wychował?

 

Ks.P. : Jest takie powiedzenie: „Na ugorze lilijka nie zakwitnie” Można je odnieść do powołania  kapłańskiego. Na ugorze religijnym rodziny kapłaństwo ma niewielkie szanse.

            Mój dom rodzinny nie był ugorem religijnym, był raczej oazą pobożności. Ołtarzyk cały rok, często wspólna modlitwa przed nim, obowiązkowe roraty bez względu na pogodę, czytanie Żywotów Świętych, podniosłe przeżywanie uroczystości religijnych i świąt - to wszystko  stwarzało poczucie obecności Boga pod naszym dachem. Nieraz brakowało wielu rzeczy koniecznych do normalnego życia, ale nigdy nie brakowało czasu i czci należnej Bogu. W takiej atmosferze kapłaństwo było marzeniem życiowym.

              Drogę do kapłaństwa zakończyła data 26.06.1956r. – dzień święceń kapłańskich.

 

 Dz. :   Łatwo więc wyliczyć, że niedługo będziemy obchodzić 60-tą rocznicę (!), ważny dla Księdza Prałata jubileusz. Już dziś prosimy o zgodę na udzielenie wywiadu naszym koleżankom lub kolegom w tym szczególnym dla Księdza roku.

             

   Wracamy do kolejnego pytania: Jakie słowa wybrał Ksiądz na motto swojego kapłaństwa  na obrazku prymicyjnym?      

  

 Ks.P. : Słowa motta na obrazku prymicyjnym oddawały mojego ducha, którego misję zamknął św. Paweł w liście do Koryntian: ”Wszystko czynić dla Ewangelii, aby mieć w niej swój udział”.

             Przyszłość miała pokazać, że to nie jest łatwy wymóg pracy kapłańskiej.

 

Dz. :  Czy pamięta Ksiądz swoją pierwszą parafię?

 

Ks.P. : Pierwsza  parafia to Słopnice, potem Kamienica – praca w czasach komunistycznych, w czasach  walki państwa z Kościołem, wymagająca dużo poświęcenia, by to hasło z obrazka prymicyjnego  nie stało się pustym hasłem.

 

Dz. :   A w którym roku Ksiądz trafił do naszej parafii?

 

Ks.P. : W roku 1963 objąłem probostwo w Łukowej. Oprócz troski o Ewangelię doszła troska o sprawy gospodarcze i opieka nad schorowanym proboszczem, którego przy końcu trzeba było pielęgnować jak małe dziecko. Ale i to dawało radość, że człowiek może posłużyć drugiemu.

             Pan Bóg za to nie szczędził mi swego błogosławieństwa w mojej pracy kapłańskiej.

 

Dz. :  Jaki święty jest Księdzu szczególnie bliski i dlaczego?

 

 Ks.P. : Święci, którzy w szczególny sposób wpisali się  w mój życiorys to św. Mikołaj, patron mojej rodzinnej parafii, który spoglądał na człowieka, ile razy przyszło się do kościoła  a przez swoją postawę miłosierdzia uczył, że trzeba być dla innych dobrym i uczynnym.

                  A potem wpisała się wyjątkowo Matka Boża Bolesna spoglądająca codziennie i pochylająca się nad troskami życia naszych parafian. A czasy ostatnie postawiły jeszcze jedną postać, którą trudno ominąć we modlitwie – to św. Jan Paweł II.

 

Dz. :  Jakie cechy, według Księdza Prałata, powinien posiadać kapłan?

 

Ks.P. : Zasadniczą cechę dla każdego kapłana wyznaczył sam Chrystus, sam ją zresztą przepraktykował: Nie przyszedłem ,aby mi służono, ale aby służyć”. W tym zdaniu Chrystus zamknął istotę kapłaństwa, a kapłan, który staje na pozycji rządcy a nie sługi, jest wcześniej czy później kapłanem z przegranym kapłaństwem.

 

Dz. : Prosimy powiedzieć, jakie cechy Ksiądz ceni u innych najbardziej ( u każdego, nie tylko u kapłana)

 

Ks.P. : Cechy, które zawsze budzą szacunek wobec drugiego, to dobroć tego człowieka, jego wyrozumiałość, miłosierdzie i radość życiowa, która innych podnosi na duchu.

 

Dz. : Skąd Ksiądz czerpie radość, optymizm i siłę do służby?

 

Ks.P. : Ta radość życiowa spokój ducha dająca i siłę, i motywację do działania płynie z wiary. Wiara jest fundamentem, bo ona nadaje prawdziwy sens i temu, co radosne, i temu, co trudne i  temu, co gorzkie życiowo. Jeżeli dziś wielu załamuje się życiowo, to odpowiedź jest krótka : załamała się wiara, brakło fundamentu dla życia, zwłaszcza w chwilach trudnych.

 

Dz. : Czy moglibyśmy na koniec rozmowy prosić Księdza o jakąś cenną radę, maksymę dla nas na przyszłość?

 

Ks.P. : Krótką maksymą życiową kierowano się już w starożytności: „Carpe diem” – wykorzystaj dzień. Każdemu z nas powinna ona przyświecać i każdy powinien ją właściwie rozumieć: „Wykorzystaj każdy dzień tak, abyś przy końcu życia nie żałował, żeś go dla wieczności przegrał”

             Ta maksyma jest jednakowo ważna dla ucznia, nauczyciela, kapłana…, dla każdego, bo ona decyduje o wieczności.

 

 Dz. : Postaramy o niej pamiętać.

          Dziękujemy bardzo za rozmowę, poświęcony nam czas i uwagę.

 

                                                 Rozmowę przeprowadziły:

                                                 (Dz.) Justyna  B. i Anna N. (kl.VI)

                                                 Pytania przygotowała: Karolina K. (kl.VI)

                                                                                                                                    ŁUKOWA, 2014r.

                                                                                           

                   

       

        

       

 

 

         

  

        

 

Strona głównaPoleć nasLista mailingowaNapisz do nas